Blog użytkownika
Środa [16.12.2009, 16:21]
Z nadejsciem nowego roku, w Czeskiej Rep. wchodzi ustawa, określająca dokładnie jaka jest dozwolona ilość przechowywanych narkotyków. W poniedziałek, doszło do zmiany prawa, które mówiło, że zakazane jest posiadanie marichuany w ilości większej niż mała, co wprowadzało nieporozumienia na drodze diller-policja albo palacz-policja i komplikowało życie wszystkim zainteresowanym. Zostały dokładnie wyznaczone ilości nie tylko dla marichuany ale też dla innych dragów.
Dozwolone ilości:
Amfetamina : max. 2gramy
Heroina: 1,5 g
Kokaina: 1g
Haszysz: 5g
Mariichuana 15g
Grzyby: 40 szt.
No dobrze, niech ćpają ile chcą, ale co ze strefą przygraniczną? Jeśli mieszkam np. w Cieszynie i mam jakiś tam towarek na własny użytek, mogą mnie polscy funkcjonarze zamknąć? Jeśli mój kumpel jest czechem i mieszka w ČeskymTěšinie i przejdzie sobię na polską stronę, mogą mu coś zarzucić?
Jeśli tak, to wykrywalność dilerów drastycznie wzrośnie właśnie w przygranicznych miastach, bo czesi nie mają zielonego pojęcia, że w polsce za symb. nabitą lufkę idziesz siedzieć.
ps. Pardon, dla dociekliwych:
komentarzy
Czwartek [23.07.2009, 16:41]
Po miesiącach użerania się z urzędami i policją cudzoziemską, jeżdzenia do ambasady i wypełniania papierków , oraz po kolejnych zmianach daty, dostałem prawo jazdy!
Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę jak czasami ciężko załatwić z pozoru błahą sprawę. Prawo jazdy to: zdanie testu, dostarczenie paru papierów i zdjęć, kilka złotych i chwilka czekania, ale nie w przypadku gdy robimy je za granicami.
Na śląsku (mam najbliżej) musiałbym czekać 2 miesiące na termin egzaminu. Chcąc oszczędzić czas oczekiwania i długie godziny podróży pociągami (w sumie luxusowymi porównując do PKP), i po zapewnieniach, że będzie "szybciutko" zdecydowałem się robić prawko na emigracji i wiecie co?
PÓŁ ROKU!!! (OD MOMENTU ZDANIA EXAM.)
Wszędzie słyszałem, że będzie to szybko i bezboleśnie, ale prawda wyszła później: kilka dni przed terminem ustalonego wydania dokumentu, dostawałem powiadomienie, że czegoś brakuje - wielokrotnie!
Doczekałem się.
Jedyne co mnie cieszy w tej całej sytuacji jest to, że odwiedzając rodzinną ziemię mogę łamać i naginać prawo, a punktów mi nie napiszą (a niech mnie w bagażnik pocałują!) czego Wam i sobie życzę :)
komentarzy
Piątek [15.05.2009, 10:21]
Byłem wczoraj w kinie na oczekiwanym filmie Anioły i demony. Było to dla mnie o tyle wyjątkowe, że cały film był w j. angielskim i troszkę w j. włoskim, a napisy były w jeszcze innym języku.
Scena, w której reporterzy z kilku krajów opowiadają przed kamerą przebieg wydarzeń, nie dała mi spokoju.
Tak z niczego nic, słyszę język polski (w sumie gościu mało wyraźnie mówił) z głośników i co widzę? Stoi koleś, z mikrofonem TVN w ręku.
Mimo iż Fakty TVN nigdy do mnie nie "przemawiały" to ucieszyłem się troszkę na ten widok i na dźwięk naszego języka w kinie, i do tego w takim filmie.
Naprawdę, świetne uczucie dla kogoś kto po polsku mówi tylko jak się wkur.. zdenerwuje (tak specjalnie, żeby nikt nie zrozumiał np. sławetnego "spie****aj") a j. polski słyszy 2 razy w m-cu i to przez telefon.
Obudziło to we mnie takie potriotyczne myśli i troszkę tęsknoty.
Film świetny, polecam.
komentarzy
Poniedziałek [27.04.2009, 14:35]
Czeski sąd orzekł wczoraj karę 10 miesięcy dla wiernego kibica praskiej Sparty, który wpadł na genialny pomysł użycia PISuaru.
Jednym zdaniem gościu ów stwierdził, że "PISuar" to najgorsza rzecz w jego kraju, brudny i skalany przedmiot, którego trzeba się pozbyć, po czym rzycił nim w jednego z organizatorów meczu.
Jak wiadomo żaden sąd na świecie nie jest sprawiedliwy, bohater ten dostał 10 miesięcy.
Precz z PiSuarem!
komentarzy
Czwartek [16.04.2009, 17:25]
Gościu wpadł do salonu fryzjerskiego z samopałem, w celu oczywistym, ale spotkało go niemiłe zaskoczenie.
Jedna z dwóch obecnych wtedy fryzjerek, dobrze znała judo i taekwondo. Rozbroiła delikwenta paroma szybkimi ruchami, po czym związała go kablem od suszarki do włosów.
Mimo iż koleżanka domagała się interwencji policji, bohaterska fryzjerka miała lepszy plan. Zamknęła złoczyńce w piwnicy i przez 3 dni faszerowała gościa viagrą po czym go gwałciła.
Po 3 dniach, chłopaczyna zobaczył światło dzienne i (ku jego szczęściu) policjantów, którym rzucił się w ramiona. Jego penis był w opłakanym stanie.
Trzydziestodwuletnia letnia fryzjerka zeznała: "Parę razy uprawialiśmy seks, to prawda. Kupiłam mu nowe dżinsy, każdego dnia dostawał jedzenie, a jak go puściłam, dałam mu na drogę 1000 rubli"
Morał:
Nie kradnij, bo cię zgwałcą, dostaniesz nowe dżinsy, jedzenie i jeszcze ci zapłacą.
komentarzy
Piątek [10.04.2009, 13:18]
Amerykanie zmieniają prawo o "miasteczkach namiotowych".
Miasteczka te, wyrastają na okrajach wielkich miast. Zamieszkują je ludzie którzy w związku z "kryzysem" stracili prace, domy.
Kempowanie w taki sposób jest jeszcze nielegalne, ale władza USA uważa nad zmianą. Mimo iż policja likwiduje powstające jak grzyby po deszczu miasta namiotów, to jest już prawie pewne, że zniosą zakaz namiotowania.
Co się porobiło! Człowiek ogląda amerykańskie filmy z 80 lat i myśli "w Polsce tak dobrze to dziś nie mamy jak oni wtedy!". A tu, coraz to gorsze informacje z za oceanu.
Tylko czekać aż Amerykańcy będą uciekać do Polski. Na wzór polonii amerykańskiej utworzą "usonię polską".
link dla zainteresowanych i tych którzy lubią pod namiotem ...
komentarzy
Poniedziałek [23.03.2009, 14:07]
Wyobraźcie sobie, że dziś rano dostajecie od sekretarki ankietę, do wypełnienia - na polecenie szefa. Pytania strasznie ogólnikowe typu: czy jesteś zadowolony z kontaktów z szefem i współpracownikami, czyli pic na wodę, ale waszą (i innych pracowników) uwagę przyciąga jedno pytanie, które nie pasuje do reszty pytań, na które i tak odpowiesz tak, jak by to chciał przeczytać szef.
Pytanie mniej więcej brzmi tak: wolałbyś raczej mniejsze wynagrodzenie czy utratę pracy?
7 rano, piątek, telefon z Polski od starego kumpla, który pracuje w jakiejś firmie maklerskiej:
...
On: ty dali nam "taką" ankietkę i w tej ankietce "takie" pytanie. Kutwa, mówili że nie będzie premii, ale żeby coś takiego?! Co mam, kutwa, robić? Mam hipotekę i nie mogę sobie pozwolić na mniejsze pieniądze, a czy znajdę gdzieś teraz nową pracę przy szalejącym kryzysie? Stary, co mam, kutwa jego mać,robić? Tyś jest, kutwa szef czegośtam! Co ja mam teraz napisać i co zrobić?
Ja: Nie wiem jak w Polsce, ale "tu" nie mogą Ci zmniejszyć płatu bez Twojej zgody. Jeśli jest tak samo w Polsce, to rozumiem sens tej ankiety.
On: Czyli co?
Ja: czyli tym którzy się zgodzą, zmniejszą pensję, a tym co nie...
On: ALE TO KUTWA JEST SZANTARZ A NIE PYTANIE O ZGODĘ!
Ja: ale właśnie dlatego jest to w ankiecie między innymi durnymi pytaniami.
Nie wiem jak w Polsce wygląda prawo pracy, ale co byście wy zrobili w takiej sytuacji? Zgodzić się na mniejsze pieniądze, czy pisać CV?
komentarzy
Piątek [20.03.2009, 14:28]
Austriak, Józek Fritzl, który 24 lata więził swoją córkę w piwnicy i miał z nią siedmioro dzieci, do końca życia będzie mieszkał w ośrodku dla psychicznie upośledzonych zbrodniarzy.

Czeka na niego cela z prysznicem, komputerem i telewizją. Według Daily Telegraph będzie mógł uczyć się języków i czytać gazety. Poza tym będzie pod stałą opieką psychologów, bo jak twierdzą, ryzyko samobójstwa, w jego przypadku jest wielkie.
Taki już ten świat niesprawiedliwy, że zbrodniarz ma lepiej niż jego ofiary i nie musi za nic płacić!
Ja się pytam: gdzie kara? gdzie jakieś pocieszenie dla pokrzywdzonej córki?
W dupie, za przeproszeniem. Fritzl jest teraz gwiazdą, o nim się pisze, mówi i jego się non stop pokazuje w TV. Jest gwiazdą - zasługuje więc na najlepsze standardy.
A jego córa, może se co najwyżej popłakać ...
komentarzy
Czwartek [19.03.2009, 15:35]
Fritzl się doczekał i wszyscy kołem też. W St. Pölten odbyła się sprawa skazująca na dożywocie i jednoczesne umieszczenie w ośrodku dla psychicznie chorych.
Fritzl przyznał się do zarzutów gwałtu, więzienia córki i kazirodztwa, ale nie przyznał się do zabójstwa ani zaniechania pomocy jednorocznemu dziecku.
"Żałuję z całego serca, tego co wyrządziłem mojej rodzinie. Nie mogę tego niestety naprawić. Mogę jedynie ograniczyć wyrządzone szkody" - mimo skruchy i przeprosin, psychologowie są zdania, że Fritzl byłby skłonny zrobić to wszystko jeszcze raz.
komentarzy
Niedziela [ 8.03.2009, 14:15]
W domu, miałem szczęscię, moja kobieta pojechała, (jakieś 500 km za mamą) kiedy jeszcze spałem.
Jak wstałem, wszystko się zaczęło: w TV już w porannym programie: buziaczki, cukiereczki, ciasteczka, dzień kobiet i inna papka.
Jadę do firmy (w niedziele pracują studentki co se dorabiają) włączam radio i JezuśMariaJapierqole!
Wyłączyłem radio i czekam aż przyjdą ludzie. Przyszły laski a jedna na początku pracy coś wypaliła, że dziś jakieś święto jest.
"Oczywiście, że jest święto: Ja mam dziś dzień wolny!"
Poszedłem do gabinetu, włączyłem kompa, wchodzę na Pardon i chvj mnie strzela w biały dzień: 11 spamerów (co niektórzy mnie naprawdę zawiedli!) pisze o moim "ulubionym" święcie.
Jestem przeciwko dniu kobiet, walentynkom, halowen, dniu geja, teściowej i innym tym podobnym komercyjnym wymysłom.
Jeszcze rok, może dwa i przestanę obchodzić Boże Narodzenie i Wielkanoc, a zostanie mi 3 maj i dzień niepodległości narodowej itp.
i chcę tyle samo spam-GD jak będą moje urodziny!
komentarzy
Z nadejsciem nowego roku, w Czeskiej Rep. wchodzi ustawa, określająca dokładnie jaka jest dozwolona ilość przechowywanych narkotyków. W poniedziałek, doszło do zmiany prawa, które mówiło, że zakazane jest posiadanie marichuany w ilości większej niż mała, co wprowadzało nieporozumienia na drodze diller-policja albo palacz-policja i komplikowało życie wszystkim zainteresowanym. Zostały dokładnie wyznaczone ilości nie tylko dla marichuany ale też dla innych dragów.
Dozwolone ilości:
Amfetamina : max. 2gramy
Heroina: 1,5 g
Kokaina: 1g
Haszysz: 5g
Mariichuana 15g
Grzyby: 40 szt.
No dobrze, niech ćpają ile chcą, ale co ze strefą przygraniczną? Jeśli mieszkam np. w Cieszynie i mam jakiś tam towarek na własny użytek, mogą mnie polscy funkcjonarze zamknąć? Jeśli mój kumpel jest czechem i mieszka w ČeskymTěšinie i przejdzie sobię na polską stronę, mogą mu coś zarzucić?
Jeśli tak, to wykrywalność dilerów drastycznie wzrośnie właśnie w przygranicznych miastach, bo czesi nie mają zielonego pojęcia, że w polsce za symb. nabitą lufkę idziesz siedzieć.
ps. Pardon, dla dociekliwych: http://www.ct24.cz/domaci/75421-vetsi-nez-mal...